Chyba można się domyślić co to za postać i nie muszę jej przedstawiać? ;)
Dodam jeszcze tylko, że nasza kukiełka dostała tułów i ręce od rozparcelowanego kena, tzn takiego niby kena jeszcze mojego więc miał biedak ponad 20 lat ;) Zdjęłyśmy głowę i odczepiłyśmy go w pasie. Odcięłam szyję i tym sposobem uchwyt od drewnianej kuchennej pałki do ucierania stał się jego kręgosłupem a ken zmienił płeć ;P
W poniedziałek kukiełka wędruje z Alą do przedszkola, które po miesiącu chorowania (przeziębienie, później ospa) wraca na łono przedszkola.
Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny :)